"Mówiono mi zawsze: Płać podatki z uœmiechem na ustach! Próbowałem to robić. Ale wówczas zażšdano ode mnie pieniędzy."

Podatnik
 

Nowy sposób fiskusa na duże pieniądze z VAT

Fiskus znalazł nowy sposób na ściągnięcie od firm poważnych kwot z tytułu podatku VAT. Na celowniku jego działań są podatnicy, którzy wnoszą aportem do spółek swoje przedsiębiorstwa albo zorganizowane części przedsiębiorstwa.

Taki aport majątku z jednej do drugiej firmy ma np. związek z restrukturyzacją albo przejęciem spółki. Wartość majątku, który w ten sposób jest przesuwany między różnymi spółkami liczona jest w milionach złotych. Jeżeli przy tej okazji następuje urealnienie wartości tego majątku, to fiskus stara się nałożyć podatek dochodowy. Ale głównym celem fiskusa jest podatek VAT. Organy podatkowe muszą tylko wykazać, że fabryka, która zmienia właściciela nie jest działającym przedsiębiorstwem. Załóżmy, że do np. spółki akcyjnej aportem zostało wniesione przedsiębiorstwo o wartości 50 mln zł. Jego poprzedni właściciel otrzymał jako wynagrodzenie akcje o wartości nominalnej 50 mln zł. Przy stawce 22% opodatkowanie tego przesunięcia majątku w łatwy sposób pozwala na zasilenie budżetu państwa kwotą 11 mln zł podatku VAT. Pod warunkiem, że fiskus wykaże, że fabryka nie jest tak do końca kompletną fabryką. Wyegzekwowanie podobnej sumy od osób działających w szarej strefie w internecie wymaga prawdopodobnie przeprowadzenia kilkudziesięciu kontroli, poniesienia nakładów na procesy z nieuczciwymi podatnikami oraz egzekucję wyroków. Wszystkie te działania mogą wymagać zaangażowania całego sztabu ludzi po stronie fiskusa przez kilka lat. W przypadku przesunięcia fabryki z jednej spółki do innej spółki, zdobycie porównywalnych pieniędzy z tytułu podatku VAT nie wymaga takich nakładów. Aportu fabryki przed fiskusem ukryć się po prostu nie da.

Jak działająca fabryka traci status przedsiębiorstwa

Jak to się odbywa? Fiskus wykazuje, że aport nie jest przedsiębiorstwem albo jego zorganizowaną częścią. Ku zaskoczeniu przedsiębiorców, którzy przecież już niejedno widzieli w zakresie polskich przepisów podatkowych.

Zasady tej gry są następujące. Obecnie wniesienie aportem do spółki pojedynczego składnika majątku (samochód, znak towarowy) wymaga zapłacenia podatku VAT. Tak samo jest, gdy do spółki jej wspólnik wniesie zespół wielu składników majątku.

Podatku VAT nie zapłaci jednak wtedy, gdy ten zespół będzie posiadał cechę szczególną - będzie przedsiębiorstwem albo jego zorganizowaną częścią. Przedsiębiorca twierdzi więc, że aportem wniósł przedsiębiorstwo i nie chce płacić podatku VAT od np. aportu wartego 10 mln zł.

Fiskus ma zdanie odmienne - argumentuje, że owszem aportem wniesiono do spółki zespół różnych cennych składników, ale nie było to przedsiębiorstwo ani jego zorganizowana część. Kluczowe w tym sporze są przepisy kodeksu cywilnego i ustawy o podatku od towarów i usług i zawarte tam definicje "przedsiębiorstwa" oraz "zorganizowanej części przedsiębiorstwa". Fiskus je interpretuje tak, aby powstała konieczność zapłaty podatku VAT. Fiskus stosuje też specjalną analizę składników majątku, które wchodzą w skład aportu.

Po pierwsze sprawdza, czy firma, która powstanie po wniesieniu aportu musi kupować jakieś usługi na zewnątrz. Chodzi o wszelkie usługi objęte outsourcingiem. Np. jeżeli po wniesieniu aportem zakładu produkcyjnego nie ma on własnego działu prawnego, księgowości, działu informatycznego, fiskus twierdzi, że aportem nie zostało objęte nie tylko całe działające samodzielnie przedsiębiorstwo, ale też nawet jego zorganizowana część. Nawet gdy jest to warta miliony dolarów w pełni sprawna fabryka, z której każdego dnia wyjeżdżają do polskich sklepów tiry wyładowane produktami. Bo jak wiadomo firma nie może funkcjonować bez wymienionych działów. Bez znaczenia jest biznes plan, który zakłada że fabryka będzie się zajmować tylko produkcją, a kadrami, księgowością, systemami informatycznymi zajmie się firma z zewnątrz (np. z tej samej grupy kapitałowej). Urzędników nie interesuje, że przedsiębiorcy starają się w ten sposób ciąć koszty.

Drugi sposób analizy aportu to sprawdzenie, czy nie został z niego wyłączony jakiś składnik majątku. Chodzi tu najczęściej o nieruchomości. Jeżeli cenne nieruchomości nie są elementem aportu, a były do tej pory używane przez firmę, to według fiskusa aport nie objął działającego przedsiębiorstwa, a tylko zespół składników majątkowych. Fiskus podnosi argument, że gdyby aportem rzeczywiście wnoszono przedsiębiorstwo, to wszystkie nieruchomości dotychczas wykorzystywane w działalności gospodarczej weszłyby w jego skład. Fiskus nie przyjmuje do wiadomości, że przedsiębiorcy zaplanowali sobie, że nieruchomości te będą wykorzystywane w nowej działalności gospodarczej na podstawie umowy dzierżawy albo najmu.

Podobna argumentacja stosowana jest, gdy do nowej spółki nie zostaną wniesione: logo, znak towarowy czy nazwa stosowane przez przejmowaną firmę. Bez znaczenia jest to, że wspólnicy zaplanowali sobie, że dotychczasowe produkty sprzedawane pod marką A będą po przejęciu firmy sprzedawane pod marką B.

W każdym z wymienionych przypadków przedmiotem aportu jest działająca firma, która stanie się składnikiem innej spółki. Ale organy podatkowe potrafią tak zinterpretować przepisy, aby nałożyć 22% VAT. Stawką w tej grze są ogromne pieniądze, gdyż jak wspomniano wartość wnoszonych aportów liczona jest nie w tysiącach, a w milionach złotych. Przedsiębiorca, który zetknął się z tą praktyką najczęściej poddaje spór z fiskusem ocenie sądu. Często wygrywa, ale łatwo sobie wyobrazić jego zdenerwowanie, gdy zastanawia się dlaczego ma zapłacić np. 3 mln zł podatku VAT od aportu objętego ustawowym zwolnieniem.

Tomasz Król


Profil działalnoœci | Historia firmy | Księgowoœć | ZUS, kadry, płace
Prawo podatkowe | Windykacja | Inne usługi | Zasady współpracy | Promocja
Kalendarz podatnika | Kontakt | Nowoœci i wydarzenia